• Podwójne naliczanie kar umownych w praktyce umów o roboty budowlane
Artykuł:

Podwójne naliczanie kar umownych w praktyce umów o roboty budowlane

11 kwietnia 2019

Kara umowna jest jednym z najczęściej stosowanych instrumentów ochrony interesów wierzyciela zainteresowanego wykonaniem zobowiązania. Ułatwia ona dochodzenie odszkodowania z uwagi na fakt, iż wierzyciel może dochodzić zapłaty tej kary bez konieczności udawadniania wysokości rzeczywiście poniesionej szkody, co niejednokrotnie sprawia spore trudności na gruncie złożonych kontraktów handlowych. Można więc twierdzić, że kara umowna, stymulując dłużnika do wykonania zobowiązania, przyspiesza obrót gospodarczy.

Powszechność stosowania tej instytucji spowodowała powstanie obszernego orzecznictwa sądowego, które jak się wydaje, wyjaśniło większość problemów praktycznych, jakie wynikają z wprowadzenia kary umownej do stosunków zobowiązaniowych. Pomimo jednak bogatego dorobku judykatury, w praktyce zdarzają się przypadki nieprawidłowego stosowania tego rodzaju klauzul umownych.

Rodzaje kar umownych w umowach o roboty budowlane

Klasycznym przykładem takich praktyk są umowy o roboty budowlane. Przeprowadzenie skomplikowanej inwestycji stanowi zwykle dla inwestora poważne wyzwanie, także pod względem finansowym. Uzyskanie finansowania zewnętrznego (np. w postaci kredytu bankowego) rodzi odpowiedzialność inwestora wobec instytucji finansującej za dotrzymanie terminu zakończenia realizacji inwestycji.  W tym stanie rzeczy całkowicie naturalnym jest wprowadzenie do umowy z wykonawcą robót budowlanych instrumentów dyscyplinujących tegoż wykonawcę do terminowej realizacji robót.

W związku z dość długim (wynoszącym niekiedy kilkanaście miesięcy, czasem nawet kilka lat) terminem realizacji, strony umowy o roboty budowlane ustalają harmonogram prac, na podstawie którego wykonawca zobowiązany jest w określonym czasie wykonać pewien etap prac, niekiedy zwany „kamieniem milowym”. Inwestor w takiej sytuacji zastrzega na swoją rzecz karę umowną za niewykonanie w terminie takiego etapu, zaś w przypadku odstąpienia od umowy z wykonawcą przewidziana jest odrębna (i znacznie wyższa – wynosząca nawet kilkadziesiąt procent wynagrodzenia) kara umowna.

W trakcie realizacji inwestycji niejednokrotnie okazuje się, że wykonawca nie dotrzymuje terminu realizacji kamienia milowego, co uprawnia inwestora do naliczenia kary umownej. Po pewnym czasie okazuje się, że impas trwa zbyt długo i inwestor decyduje się na odstąpienie od umowy. Powstaje wówczas pytanie, czy obok kary przewidzianej za odstąpienie od umowy, inwestor uprawniony jest do dochodzenia kary za wcześniej powstałe opóźnienia?

Różnice pomiędzy niewykonaniem a nienależytym wykonaniem zobowiązania

Sytuacja wydaje się od dawna wyjaśniona. Już w uchwale z dnia 16 stycznia 1984 r., III CZP 70/83, Sąd Najwyższy stwierdził, iż w przypadku kumulacji podstaw do naliczenia kar z tytułu opóźnienia w wykonaniu przedmiotu umowy oraz kary w razie odstąpienia od umowy wierzyciel jest uprawniony do dochodzenia jedynie tej drugiej. Stanowisko to doczekało się kontynuacji w wielu późniejszych orzeczeniach zarówno Sądu Najwyższego, jak i sądów powszechnych.

Jak twierdzą sądy, „niewykonanie zobowiązania” oraz „nienależyte wykonanie zobowiązania” to dwie różne sytuacje. Opóźnienie lub zwłoka (zawinione opóźnienie) w wykonaniu zobowiązania, to przykład sytuacji nienależytego wykonania zobowiązania. Odstąpienie od umowy, choćby w razie opóźnienia w jej wykonaniu prowadzi natomiast do tego, że dochodzi do niewykonania zobowiązania. Konstrukcja kary umownej z tytułu nienależytego wykonania zobowiązania, zakłada, że dojdzie do wykonania zobowiązania, ale w sposób nienależyty (np. co do terminu), natomiast konstrukcja kary umownej na wypadek niewykonania zobowiązania zakłada, że zobowiązanie nie zostanie wykonane.

Jeżeli więc umowa przewiduje karę umowną za zwłokę lub opóźnienie w wykonaniu zobowiązania oraz karę umowną na wypadek odstąpienia od umowy, oznacza to, że pierwsza z tych kar jest zastrzegana jedynie za szkodę spowodowaną opóźnieniem lub zwłoką - postaci nienależytego wykonania zobowiązania, które jednak zostanie wykonane - natomiast drugi rodzaj kary umownej dotyczy rekompensaty za szkodę doznaną przez wierzyciela wskutek niewykonania zobowiązania, w następstwie odstąpienia od umowy, chociażby przyczyną wykonania tego uprawnienia była wcześniejsza zwłoka dłużnika lub inne okoliczności, za które odpowiedzialność ponosi dłużnik.

W konsekwencji, w razie odstąpienia od umowy, roszczenie o zapłatę kary umownej na wypadek zwłoki lub opóźnienia odstępującemu nie przysługuje, jeżeli w umowie zastrzeżono również taką karę w związku z odstąpieniem od umowy. Pogląd ten został powtórzony przez Sąd Najwyższy m.in. w uchwale z dnia 18 lipca 2012 r., III CZP 39/12.

Konsekwencje podwójnego naliczania kar umownych

Innymi słowy, nie można karać wykonawcy niejako podwójnie „za to samo”. Kara umowna, jako surogat odszkodowania, zastrzeżona na wypadek odstąpienia od umowy, ma rekompensować wierzycielowi cały uszczerbek związany z fiaskiem danej inwestycji (w tym za zaistniałe wcześniej opóźnienia)  i nie powinna stanowić podstawy do dwukrotnego obciążania wykonawcy odpowiedzialnością za tę samą okoliczność faktyczną. Jeżeli zaś okazałoby się, że wysokość tej kary nie rekompensuje całości uszczerbku, wówczas inwestorowi pozostaje dochodzenia uzupełniającego, o ile zostało ono zastrzeżone w umowie.

Pomimo powyższego, w kontraktach budowlanych (w tym zawieranych w ramach zamówień publicznych, gdzie inwestorem jest podmiot z szeroko rozumianego sektora publicznego), dość często zawarte są zapisy przewidujące kumulacje opisanych kar. Nie chodzi przy tym o sytuacje, gdzie inwestor może w razie opóźnienia naliczyć karę za nieterminową realizację umowy, zaś w razie odstąpienia przez niego od umowy przewidziana jest inna kara. Takie postanowienia istotnie zabezpieczają inwestora i dają mu możliwość wyboru przysługującego roszczenia.

W trosce o interes swojego pracodawcy (klienta) prawnicy niejednokrotnie jednak wprowadzają do umowy zapisy jednoznacznie przewidujące jednoczesne dochodzenie kar za opóźnienie i za odstąpienie od umowy. Nie zawsze jednak więcej znaczy lepiej. Taka nadmierna troska o swojego klienta czy pracodawcę, nie tylko, że daje zbyt pochlebnego świadectwa o autorach takich zapisów, ale stwarza również pole do prowadzenia nikomu nie potrzebnych dyskusji,  polegających na „obrzucaniu się” mnóstwem argumentacji prawniczej, czego piszący te słowa niejednokrotnie doświadczył. W krańcowych sytuacjach, gdyby okazało się, że te nieważne zapisy są podmiotowe istotne (bez nich inwestor nie zawarłby umowy) może to prowadzić do nieważności całego kontraktu.