• „Frankowy” Wyrok TSUE – wszystko w rękach sądów polskich
Artykuł:

„Frankowy” Wyrok TSUE – wszystko w rękach sądów polskich

27 października 2019

Nawiązując do naszego poprzedniego artykułu dotyczącego sprawy, rozpatrywanej przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej pod sygnaturą C-260/18 Dziubak nieco studzimy emocje, które wywołało wśród polskich „frankowiczów” orzeczenie Trybunału z 3 października 2019 r.

 

Stan faktyczny

Tak jak w tysiącach bliźniaczych spraw, ta rozpatrywana przez Sąd Okręgowy w Warszawie, który zwrócił się z pytaniem prejudycjalnym do TSUE,  wynika z zakwestionowania przez kredytobiorców – państwa Dziubaków – umowy kredytu, udzielonego im przez Raiffeisen Bank Polska S.A. Powodowie oczekują stwierdzenia, że w umowie zawarto klauzule niedozwolone (inaczej abuzywne, mowa o nich w art. 3851 i następnych polskiego Kodeksu cywilnego), które powinny zostać z niej wykreślone jako bezskuteczne, zgodnie z art. 3851 § 1 k.c. Klauzulami niedozwolonymi są w umowach kredytów hipotecznych indeksowanych i denominowanych do walut obcych postanowienia nakazujące przeliczanie kwoty kredytu na walutę obcą (i odwrotnie w przypadku spłaty rat kredytu) – najczęściej franki szwajcarskie (CHF). Ich abuzywność wynika stąd, że nie zawierają one żadnych postanowień limitujących bank co do kursu, który powinien stosować przy ich stosowaniu. W praktyce bowiem można sobie wyobrazić, że bank, w razie drastycznego spadku kursu CHF, chcąc chronić się przed stratą, w sposób sztuczny utrzymywałby kurs, po którym klient ma spłacać kredyt, na poziomie dużo wyższym od rynkowego.

Sąd Okręgowy w Warszawie powziął w omawianej sprawie wątpliwości, które zreferowano w poprzednim artykule, nie będę więc omawiał ich tutaj ponownie.

 

Wyrok Trybunału

Trybunał Sprawiedliwości 3 października 2019 r. orzeczenie, którego treść podsumować można następująco:

  1. dopuszczalne jest przyjęcie przez sąd krajowy, że umowa zawierająca klauzule niedozwolone nie może dalej obowiązywać po wyeliminowaniu tych klauzul, jeśli ich usunięcie spowodowałoby zmianę charakteru głównego przedmiotu umowy;
  2. możliwe jest zastąpienie nieuczciwego postanowienia umownego przepisem prawa krajowego o charakterze dyspozytywnym, o ile obie strony (przede wszystkim konsument) wyrażają na to zgodę, a unieważnienie umowy miałoby dla konsumenta szczególnie szkodliwe skutki i taka ingerencja w treść umowy byłaby w interesie konsumenta, ocenianym na moment powstania sporu;
  3. nie jest dopuszczalne uzupełnienie umowy, z której usunięto nieuczciwe postanowienia, na podstawie przepisów o charakterze ogólnym, na podstawie zasad słuszności lub ustalonych zwyczajów;
  4. jeżeli sąd krajowy stwierdzi nieuczciwy charakter postanowienia umownego, to jest on zobowiązany do odstąpienia od stosowania go, chyba że konsument, po otrzymaniu informacji od tego sądu, nie zamierza powoływać się na nieuczciwy i niewiążący charakter postanowienia, wyrażając w ten sposób dobrowolną i świadomą zgodę na nie.

 

Trybunał co do zasady zajął zatem stanowisko korzystne dla kredytobiorców, z zastrzeżeniem, że Trybunał w zasadzie nie wypowiedział się o tym, czy umowa kredytu będąca przedmiotem sporu zawiera postanowienia abuzywne, czy nie – kwestia ta pozostaje przedmiotem sporu przed sądem krajowym. Trybunał stwierdził natomiast, że sądy krajowe są zobowiązane do stwierdzenia nieważności umowy, zawierającej klauzule niedozwolone, jeśli:

  1. wyraźnie  żąda tego konsument, oraz
  2. umowa nie może dalej obowiązywać po usunięciu klauzul abuzywnych.

Trybunał potwierdził także wyrażane już przez siebie we wcześniejszych sprawach stanowisko, że sądy krajowe nie mają prawa zastępować postanowień abuzywnych klauzulami o charakterze ogólnym ani „ustalonymi zwyczajami”, o ile konsument nie wyrazi na to zgody.. Zastąpienie klauzuli abuzywnej może mieć miejsce tylko przy pomocy postanowienia o charakterze dyspozytywnym lub takiego, na którego zastosowanie obie strony muszą wyrazić zgodę (co istotne, w polskim porządku prawnym brak jest klauzul tego rodzaju, które mogłyby zastąpić postanowienia dotyczące przeliczania kwoty kredytu oraz rat spłaty kredytu zawarte w umowach). Z tej przyczyny nie mają uzasadnionych podstaw oczekiwania wyrażane przez banki w sporach z kredytobiorcami, by sąd zastępował abuzywne klauzule przeliczeniowe postanowieniami odwołującymi się np. do kursów „rynkowych” czy kursów NBP.

 

Skutki wyroku dla polskich „frankowiczów”

Wyrok TSUE nie zmienia sytuacji „frankowiczów” w sposób fundamentalny, choć porządkuje nieco ich sytuację. Interpretacja prawa unijnego dokonana przez Trybunał wiąże sądy polskie, co oznacza, że nie chcąc narażać się na zarzut apelacyjny, nie mają one prawa uzupełniać umów kredytowych o postanowienia postulowane przez banki. Z drugiej strony – Trybunał w żadnym momencie nie przesądził, że umowy kredytowe „frankowiczów” zawierają postanowienia abuzywne – kwestia ta pozostaje do ustalenia przez sądy krajowe, indywidualnie w poszczególnych sprawach.

Słusznie przewidywaliśmy że osią sporów polskich kredytobiorców z bankami pozostanie właśnie wykazywanie abuzywności postanowień umownych ocenianych z punktu widzenia poszczególnego stosunku umownego (in concreto). Drugą niewiadomą pozostaje skutek przesądzenia przez sąd o konieczności usunięcia takich postanowień, w razie stwierdzenia, że są one nieuczciwe. Sąd krajowy może w tej sytuacji:

  1. stwierdzić, że umowa mimo to dalej obowiązuje i może, a nawet powinna być wykonywana, ale staje się umową kredytu złotowego, oprocentowanego według stopy właściwej dla kredytu indeksowanego/denominowanego do waluty obcej (opartej na LIBOR),
  2. jak wyżej, ale zmienić oprocentowanie na właściwe dla umów kredytu złotowego (oparte na WIBOR) – problem w tym, że do takiego zabiegu wydaje się nie być żadnych podstaw prawnych (choć takie sugestie pojawiają się niekiedy w orzecznictwie – że należy bankom zapewnić „godziwy zysk” z takiej umowy – czy choćby wypowiedziach pełnomocników banków),
  3. stwierdzić nieważność umowy, jako niemożliwej do dalszego stosowania. W takim przypadku strony zobowiązane są do zwrotu w całości wzajemnie uzyskanych świadczeń (kredytobiorca – wypłaconej mu kwoty kredytu, bank – wszystkich rat spłaty kredytu (z wyjątkiem rat ewentualnie przedawnionych), przy czym jeśli dotychczasowa spłata przewyższa (z uwagi na stosowany kurs CHF) kwotę uzyskaną przez kredytobiorcę od banku, to bank będzie zobowiązany do zwrotu różnicy.

Warto w tym miejscu zasygnalizować jeszcze dwie kwestie, która mogą mieć znaczenie w interpretacji wyroku TSUE. W puncie 1 wyroku Trybunału Sprawiedliwości wspomniano o „nieuczciwym charakterze niektórych warunków umowy kredytu indeksowanego do waluty obcej i oprocentowanego według stopy procentowej bezpośrednio powiązanej ze stopą międzybankową danej waluty”. Ujęcie podkreślonego fragmentu może stanowić wskazówkę, aby traktować zawarte w umowach kredytów indeksowanych/denominowanych oprocentowanie oparte o LIBOR jako element ściśle powiązany z indeksacją/denominacją kwoty kredytu. Oznaczałoby to, że niedopuszczalne będzie „przewalutowanie” (popularne „odfrankowienie”) takiej umowy przy pozostawieniu oprocentowania opartego o LIBOR. Konsekwencją powyższego byłaby konieczność  stwierdzenia nieważności takiej umowy.

Po drugie, z uzasadnienia wyroku TSUE wynika, że Trybunał uznaje postanowienia dotyczące wymiany waluty zawarte w umowach kredytów indeksowanych i denominowanych za element głównego przedmiotu umowy. Może to stanowić dodatkową wskazówkę dla sądów polskich, przesądzającą o konieczności stwierdzenia nieważności takich umów w przypadku uznania klauzul przeliczeniowych za abuzywne, z uwagi na zanik charakterystycznego dla tego rodzaju umów ryzyka kursowego.

Ostatecznie, jak widać, wszystko w rękach polskich sądów (i kredytobiorców, którzy odważą się zaryzykować spór z bankiem).